Strony

sobota, 19 listopada 2011

Pudding ryżowy na zimno z jabłkami i wiśniami

Pudding należy do tej grupki potraw, których jeszcze nigdy nie jadłam i nie robiłam (jak wiadomo to nie zawsze jest jednoznaczne).
I pewnie nadal nie robiłabym (bo mnie jakoś ryżowe desery nie kręcą), gdyby nie nowa akcja i zaproszenie do kolejnego wspólnego kucharzenia.


Tej akcji nie mogę odpuścić, ponieważ (podobnie jak jej organizatorka) jestem wielką fanką twórczości Lucy Maud Montgomery.
I nie chodzi tu jedynie o lekturę dzieciństwa, czyli "Anię z Zielonego Wzgórza".
Mam chyba większość książek tej autorki wydanych w języku polskim. Są to zarówno cykle powieściowe, jak i zbiory opowiadań. I nie jest to literatura dla dzieci,czy podrastających dziewczynek, jak od dawna zaszufladkowano pisarstwo L.M.Montgomery.
Tematyka, szczególnie opowiadań, to trudne problemy życiowe, wielkie uczucia i namiętności ludzi dorosłych, a także brudne sprawki, niehonorowe czyny, zazdrość, zawiść i zdrada...

To wspólne puddingowanie polegało tym razem na samodzielnym znalezieniu przepisu, a więc nie będzie okazji do porównywania realizacji tego samego. Ale za to będziemy mieć zbiór różnych propozycji, zgromadzonych pod hasłem "pudding ryżowy".
Jeszcze inną korzyścią takich wirtualnych spotkań kuchennych jest okazja do spróbowania czegoś nowego, co nie zawsze nam się udaje w pojedynkę.

Ze względu na moją osobistą walkę z cukrem, ostatnio nie ma w mojej  kuchni prawie żadnych słodyczy.
A do tej akcji wybrałam przepis z książki Stelli Bowling "Książka kucharska dla chorych na cukrzycę" wyd. 2010 r.
Jest to tłumaczenie z języka angielskiego, a propozycje w niej zawarte to właściwie kuchnia angielska.
Samo tłumaczenie jest trochę dziwne, chyba nie do końca wzięto pod uwagę różnice w zaopatrzeniu rynku polskiego i angielskiego. W tym konkretnym przepisie podano w składnikach pudding ryżowy - w łyżkach i ml.
Ja użyłam zwykłego ryżu, bo nie mam dostępu do warszawskiego sklepu (nazwa dwuliterowa), w którym można kupić ryż do puddingu.
Przepis proponuje połączenie jabłek z jeżynami, ewentualnie w zimie zastąpienie brzoskwiniami z puszki i mrożonymi malinami. Ja użyłam mrożonych wiśni.



"Jane specjalizowała się w zbieraniu przepisów i uważała dzień za stracony, jeśli nie udało jej się zdobyć jakiegoś i zapisać go na czystych stronicach "Kuchni dla początkujących". Nawet pani Snowbeam dała jej jeden - na pudding z ryżu.
- Jedyny, jaki jadamy - wyjaśnił Mały John - Ten jest tani."
                                                                                                   L.M.Montgomery - "Jane z Lantern Hill"

I tu mamy pewien paradoks, bo mój przepis wcale nie jest taki tani.
Chodzi o jeden składnik - wanilię. Wanilia w laskach/strąkach, dostępna w polskich sklepach, według mnie jest dość droga.

Pudding ryżowy na zimno z jabłkami i wiśniami
Składniki:
- 4 łyżki (60 ml) puddingu ryżowego 
- 550 ml chudego mleka
- 1 cytryna (sok i starta skórka)
- 1 strąk wanilii
- 3 łyżki (45 ml) granulowanego słodzika
- 35 dkg jabłek, obranych, oczyszczonych z gniazd nasiennych i pokrojonych w plasterki
- 25 dkg wiśni
- 150 g chudego naturalnego jogurtu

Ryż dokładnie wypłukać, włożyć do rondelka średniej wielkości - wlać mleko, dodać skórkę z cytryny i wanilię.
Zagotować i gotować na małym ogniu bez przykrycia 30-40 minut, mieszając od czasu do czasu.
Ja wyjęłam kilka wielkich kożuchów (brrr)
Przełożyć do większego naczynia i wymieszać z łyżką słodziku.
Odstawić do ostygnięcia.
W tym czasie jabłka gotować w rondelku z dwoma łyżkami soku z cytryny (na małym ogniu), aż jabłka będą miękkie, ale nie rozgotowane.
Dodać wiśnie i gotować przez chwilę.
Przełożyć owoce do miseczki, wymieszać z pozostałym słodzikiem, przykryć i wstawić na godzinę do lodówki.
Połączyć jogurt z puddingiem, przykryć i wstawić do lodówki.
Podawać układając warstwę owoców i warstwę puddingu w małych salaterkach.
Udekorować wiśniami i plasterkami jabłka.

We wspólnym pichceniu tym razem wzięli udział:
 i ja - Pela...

Bardzo Wam dziękuję za kolejne sympatyczne chwile, ze świadomością Waszej obecności w tak różnych kuchniach w różnych częściach Europy.

Do następnego razu?