Strony

piątek, 22 listopada 2013

Kurczak z pieczarkami



Kolejne Wspólne gotowanie, tym razem według tego przepisu
Moja wersja zawiera kilka zmian wynikających wyłącznie z trudności zdobycia wszystkich oryginalnych składników. Bardzo często gotuję dokładnie według przepisu, chociaż  i tu trzeba być elastycznym w trakcie. Czasami podane sposoby są dziwne i trzeba szybko coś zmienić, żeby potrawy nie przypalić, nie przesadzić z przyprawami, dodać więcej tłuszczu do smażenia  itd.
W tym przypadku nie zdobyłam brązowych pieczarek - nawet nie wiedziałam, że są u nas w sprzedaży. Szalotki, owszem są, ale też trzeba specjalnie jechać do supermarketu. I problem podstawowy z winem Marsala. Nie zdobyłam, więc zastąpiłam białym półsłodkim winem. Nie jest to jednak tak istotne, bo wino jest dodatkiem smakowym, a w efekcie okazało się bardzo smacznym dodatkiem.

Składniki:
- 40 dkg filetów z kurczaka, pokrojonych w kostkę
- 2 cebule
- 2 posiekanie drobno ząbki czosnku
- 200 ml bulionu wołowego
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
- 40 dkg brązowych pieczarek, pokrojonych w plasterki
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego
- mąka do oprószenia
- 120 ml Marsali 
- posiekana natka pietruszki  do dekoracji (opcjonalnie)


Kurczaka przyprawić solą i pieprzem, oprószyć mąką.
Rozgrzać 1 łyżkę oliwy  i smażyć mięso przez 1-2 minuty z każdej strony (do zrumienienia). Przełożyć na talerz.
Dodać pozostałą oliwę, pokrojoną cebulę, czosnek i rozmaryn, doprawić solą i pieprzem - smażyć 5-6 minut. Dodać grzyby i gotować około 5 minut. Następnie dodać koncentrat, wino, bulion i podsmażonego kurczaka, zmniejszyć płomień i gotować ok.25 minut (do miękkości kurczaka). Przed podaniem można posypać posiekaną natką pietruszki.

Kurczaka przygotowałam razem z Martynosią, Mirabelką i Panną Malwinną.

piątek, 25 października 2013

Makaron w jesiennych brązach

Lubię makaron... nawet bardzo lubię...

Wszelkie tradycyjne makarony stawiam na pierwszym miejscu, zarówno jako danie główne, jak i obiadowy dodatek. Dopiero za nimi idą ziemniaki (których bardzo nie lubię obierać), a na końcu kasze i ryż (głównie do zupy). Teraz niestety powoli odchodzę od tych ulubionych makaronów, na rzecz "zdrowszych" gatunków (patrz polecanych dla cukrzyków). Na razie nie jestem zachwycona smakowo, ale może jakoś z czasem się przełamię.

Dziś Światowy Dzień Makaronu, który świętujemy razem w grupie wspólnego gotowania.

Ja przygotowałam
Tagliatelle  z grzybami


Składniki:
- tagliatelle (makaron pełnoziarnisty)
- garść suszonych grzybów (ok.20g)
- 1 łyżka mąki kukurydzianej + kilka łyżek wody do rozrobienia
- 2 łyżki niskotłuszczowej śmietany
- sól, pieprz
- posiekana natka pietruszki

Grzyby opłukałam pod bieżącą wodą (na sitku), namoczyłam w przegotowanej chłodnej wodzie na 3 godziny.
Następnie ugotowałam je w tej samej wodzie do miękkości - pod koniec gotowania doprawiłam solą i pieprzem.
Grzyby wyjęłam z wywaru i zagęściłam sos mąką ze śmietaną - uwielbiam ten moment łączenia, gdy mieszając trzepaczką-miotełką uzyskuję aksamitny sos.  Po zagotowaniu włożyłam grzyby do sosu, dokładnie wymieszałam i jeszcze chwilę podgrzałam.

Makaron ugotowałam tak jak lubię, czyli troszkę dłużej niż al dente.
Nałożyłam na talerze porcje makaronu, polałam sosem i posypałam natką pietruszki.

Nie jest to nowy przepis, takie połączenia jemy od dawna, ale tym razem nowością jest razowy makaron.
Jeśli teraz powracam do niektórych przepisów, to "przerabiam" je dostosowując do diety. Chodzi oczywiście o niektóre składniki, a czasami o sposób obróbki termicznej (więcej gotowania, mniej smażenia).

Grupę świętującą tworzyli dzisiaj wraz ze mną:
Dobromiła - Makaron soba na dzień makaronu

Przepis dodaję do akcji Shinju


wtorek, 22 października 2013

Zupa dyniowa z imbirem

Nie udało mi się polubić dynię na tyle, żeby na stałe wprowadzić do swojego jadłospisu.
Skoro jednak dostałam już obrany półprodukt, a mój M. jest chętny do jedzenia, pojawiła się dynia na talerzu.
W wersji tak prostej, jak tylko się da.



Składniki:
- 80 dkg miąższu dyni
- 1 duża cebula
- 1/2 szklanki oliwy z oliwek
- kawałek korzenia imbiru (ok.4 cm)
- 1 l wywaru warzywnego
- sól, pieprz, mielona gałka muszkatołowa
- szczypiorek, jogurt naturalny

Cebulę drobno posiekać, zrumienić na oliwie.
Dodać imbir (obrany, pokrojony w cienkie talarki), a następnie dynię (pokrojoną w grubą kostkę).
Całość podsmażyć, zalać wywarem i gotować do miękkości dyni (miąższ ma się rozpadać).
Zdjąć z ognia, zmiksować i przyprawić do smaku.
Można udekorować na talerzu łyżeczką jogurtu i posiekanym szczypiorkiem (myślałam, że dyżurny szczypiorek jest w lodówce, a tu niestety...)



źródło przepisu: Wiesława Rusin "Co jeść przy cukrzycy", wyd. Dragon, 2013

W ramach naszego wspólnego gotowania zupę gotowaliśmy w składzie:

Bartoldzik - Zupa krem z dyni i jabłek

Przepis dodaję do akcji Bei (pewnie to będzie jeden z najprostszych, ale takie też się przydają)

 
oraz do mojej całorocznej

Z książką w kuchni zaproszenie

poniedziałek, 30 września 2013

Olej paprykowo-czosnkowo-bazyliowy

W tytule już wszystko jest zawarte.
To jedna z niezliczonych wersji oleju, którego smak można dowolnie wzbogacić przeróżnymi składnikami.
Sam pomysł znalazłam kilka lat temu w gazetce kulinarnej, dodatku specjalnego do "Przyjaciółki". Teraz nawet nie wiem, czy ta najstarsza powojenna kobieca gazeta w ogóle się ukazuje.  Jeśli tak, to pewnie już niczym się nie różni od innych tytułów.


Składniki:
- olej
- liście świeżej bazylii
- papryczki chili
- czosnek 

Czosnek i papryczki pokroiłam, chociaż daje się je w całości.
Wydaje mi się, że pokrojone bardziej "oddają smak".

Po kilku dniach całość niepokojąco zmętniała, ale później klarowność wróciła.

Trzymać w ciemnym miejscu, po 2 tygodniach odcedzić dodatki.

Olej używać do sosów, do makaronów, do sałatek.

*źródło: "Przyjaciółka poleca. Domowe przetwory." Czerwiec 2003 

Przepis dodaję do akcji Shinju

Paprykujemy 4

czwartek, 26 września 2013

Papryki nadziewane kaszą

Nie przepadam za kaszą (niezależnie od rodzaju). Dość rzadko (pewnie za rzadko) gotuję kaszę jako dodatek do drugiego dania i wtedy jest to kasza gryczana, częściej pojawia się kasza jęczmienna w krupniku.
A ponieważ ostatnio doszłam do wniosku, że surowa papryka najmniej mi smakuje, zrobiłam papryki na ciepło w ramach naszego kolejnego wspólnego gotowania.
Pomysł znalazł się sam, przy okazji zakupu kaszy w woreczkach.
Co prawda to przepis na kabaczki (też zrobiłam wcześniej), ale do wykorzystania z innymi warzywami.
Tylko autor się trochę zagalopował, proponując 2 torebki ugotowanej kaszy na 200g mięsa. W takiej górze kaszy mięso byłoby jak te rodzynki w cieście...

Papryki nadziewane kaszą z mięsem


Składniki: 
- górne połówki papryki czerwonej, białej, zielonej
- 1 woreczek ugotowanej kaszy jęczmiennej
- 20 dkg mielonego mięsa indyczego
- 1 cebula
- 1 jajko
- 2 łyżki oleju
- sól, pieprz do smaku

Na oleju zeszklić cebulę pokrojoną w kostkę, dodać mięso - przesmażyć.
Wlać 1,5 szklanki wody, dusić przez chwilę, a następnie dodać ugotowaną kaszę, jajko i przyprawy.
Dokładnie wymieszać.
Napełnić papryki nadzieniem, ułożyć w płaskim rondlu, podlać niewielką ilością osolonej wody.
Dusić pod przykryciem, aż papryki będą odpowiednio miękkie (zgodnie z naszym smakiem).



Gotowe papryki polać gęstym sosem pomidorowym - przygotowanym na bazie świeżych pomidorów.
Na przykład takim jak tutaj w paprykach faszerowanych ryżem

Razem ze mną nadziewali/faszerowali swoje papryki:
Mops w kuchni -  Papryka faszerowana kurczakiem z arabską nutą
Bartosz -   Pieczona papryka faszerowana pieczarkami, grzankami i boczkiem

Przepis dodaję do akcji  Shinju

 Paprykujemy 4

poniedziałek, 9 września 2013

Inna zupa kalafiorowa

Na taką wersję zupy kalafiorowej nastawiłam się w ubiegłym roku, a dokładniej wtedy, gdy przepis został zgłoszony do IV Letniego Festiwalu Zupy. Na blogu Pati jest oryginalny przepis, który spodobał mi się ze względu na dodane przyprawy. Bo ta zupa sama w sobie nie jest szczególnie niezwykła, to po prostu zupa z warzywami i kalafiorem w roli głównej.
Zawsze gotowałam zupy o jednoznacznym smaku, co u mnie oznaczało brak warzyw z włoszczyzny. Gotowałam bazę, czyli wywar mięsno-warzywny, po ugotowaniu wyjmowałam wszystko, a dopiero wtedy powstawał konkretny smak.
Teraz zaczęłam gotować zupy "wieloskładnikowe" i taką jest właśnie ta kalafiorowa. Po dodaniu curry i kurkumy ma wygląd zachęcający, a nie zniechęcający. Sam kalafior w zupie to jakieś mdłe kawałki, mogące odstraszać bardziej wrażliwych estetycznie.


Składniki:
- 1 marchewka, 1 pietruszka, połówka małego selera, kilka plasterków pora
- 2 ziemniaki
- pół niedużego kalafiora
- 1 litr wywaru mięsnego
- 1/2 szklanki śmietany (u mnie niskoprocentowa, więc zupa też wyszła dość rzadka)
- sól, pieprz, po 1/2 łyżeczki curry i kurkumy
- posiekany koperek


Warzywa umyć, obrać, umyć - marchewkę, pietruszkę i selera zetrzeć na tarce o dużych oczkach (ja wpuszczam do maszynki elektrycznej).
Dodać do bulionu i gotować 10 minut.  
Kalafiora podzielić na mniejsze różyczki, ziemianki pokroić w kostkę. Dodać do zupy razem z porem. 
Gotować do miękkości warzyw, ok. 15-20 minut.
Pod koniec dodać przyprawy. 
Po ugotowaniu zabielić śmietaną, zagotować.
Koperek dodać już na talerzu.

Zupa powstała w ramach naszego wspólnego gotowania - tym razem miałam przyjemność spotkać się z Maggie, która przygotowała Marokańską zupę kalafiorową.  Dołączyła też Martynosia z Indyjską zupą kalafiorową.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Sałatka z cukinią


Tak mi zasmakowała sałatka z grillowaną cukinią (co prawda tylko poprzez smażenie na grillowej patelni, ale zawsze), że gdy trafiła się mała cukinia z cienką skórką, zrobiłam kolejną sałatkę.

Składniki widoczne na zdjęciu:
- plasterki cukinii (pokrojone po umyciu i osuszeniu,  wymieszane w oliwie z przyprawami, smażone po 3-4 minuty z każdej strony)
- pomidorki koktajlowe,  pokrojone w ćwiartki
- rzodkiewki, pokrojone j.w.
- ser feta w kostkach

Składniki  (bez fety) wymieszane i polane najprostszym winegretem, posypane kostkami sera.


Warzywa psiankowate 2013

wtorek, 27 sierpnia 2013

Sierpniowa pomidorowa

Pod taką nazwą znalazłam  kolejną wersję zupy pomidorowej na blogu Zawszepolki.

A szukałam jej, bo do kolejnego wspólnego gotowania Panna Malwinna rzuciła hasło: "Zupa pomidorowa".
Takiego spotkania nie mogłabym opuścić, ze względu na miłość do pomidorowej, oczywiście.

Zrobiłam swoją zupę według przepisu, z pewnymi zmianami - oryginalny przepis tutaj.
Ogólnie to po prostu połowa podanych ilości, w przypadku wywaru zastąpiłam go wodą w 1/4 podanej ilości (chciałam mieć naprawdę gęstą zupę). Zamiast szalotki zwykła cebulka. Nie dodałam także pasty curry, którą po prostu zapomniałam kupić. Za to dorzuciłam trochę suszonej bazylii - tak mi pasowała jakoś.


Składniki (w mojej wersji):
- 1/2 kg twardych pomidorów (sparzonych, obranych ze skórki)
- 250 ml soku pomidorowego bez cukru i konserwantów
- kilka połówek suszonych pomidorów
- 1 łyżka oliwy ( z pomidorów)
- 1 łyżeczka masła
- 1 mała cebulka
- 2 duże ząbki czosnku
- 1/4 szklanki wody
- sok z cytryny
- szczypta gałki muszkatołowej
- sól, pieprz, suszona bazylia. odrobina tabasco i octu balsamicznego

Sok pomidorowy przelałam do rondelka z miarką na ściance i na niewielkim ogniu zredukowałam go o połowę. 
Obraną cebulkę drobno posiekałam, ząbki czosnku przeciskam przez praskę.
W płaskim garnku rozgrzałam oliwę i masło. Dodałam cebulkę i czosnek, smażyłam kilka minut na małym ogniu - nie 10 minut (jak podaje przepis), bo to wydaje mi się za długo.
Dodałam świeże pomidory oraz suszone pomidory pokrojone w paski i dusiłam 10 minut.
Dolałam wodę, zredukowany sok pomidorowy i całość dokładnie wymieszałam.
Następnie przyprawy i trochę soku z cytryny. 
Całość gotowałam jeszcze chwilę.
Przed podaniem miksowałam zupę krótką chwilę, tak żeby tylko pewną część "załapać" -najbardziej lubię zupę z wyczuwalnymi elementami. Doprawiłam octem balsamicznym.


Zupa jest pyszna i rzeczywiście dobrym dodatkiem jest bagietka.

Swoje propozycje dodali:
Warzywa psiankowate 2013

piątek, 16 sierpnia 2013

Peperonata


Z tą nazwą spotkałam się po raz pierwszy, jak widać dość powierzchowna jest moja znajomość kuchni włoskiej. Na blogu Panny Malwinny przeczytałam o tej paprykowej potrawie. Lubię wiedzieć więcej, więc poszukałam informacji w jeszcze innych źródłach. W takich przypadkach szukam przede wszystkim na blogach pisanych przez osoby mieszkające w danym kraju - wydaje mi się, że są najbardziej wiarygodne.
Często zaglądam do Italii od kuchni, tam oczywiście też znalazłam peperonatę.
I tak po lekturze tych dwóch postów powstała moja

Peperonata



Składniki (na 1 porcję):
- plastry papryki białej, czerwonej i zielonej
- kilka krążków białej cebuli
- 1 średni pomidor
- 1 ząbek czosnku
- oliwa
- sól, pieprz, ocet balsamico, ocet jabłkowy
- nie dodałam cukru - nie jest potrzebny

Plastry papryki pokroić na cienkie paseczki; pomidora sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w kostkę; cebulę i czosnek posiekać w kostkę.
Na patelni z grubym dnem rozgrzać oliwę, podsmażyć cebulę, następnie dodać czosnek i króciutko podsmażyć.
Włożyć paprykę i smażyć/dusić pod przykryciem ok. 10 minut. Często mieszać, a ja dolałam dwa razy niewielką ilość wody (to chroni przed przypaleniem).
Dodać pomidora i smażyć jeszcze ok 5 minut - teraz już bez przykrycia.
Na końcu dodać sól i pieprz oraz po kilka kropli obu octów - zamieszać i zagotować.

A paprykowa oliwa, która pozostała, przyda się na przykład do jajecznicy...

Warzywa psiankowate 2013Nakarm Cukrzyka latem


wtorek, 13 sierpnia 2013

Jajecznica z leczo



Składniki:
- 3 jajka
- kawałek białej papryki
- duży pomidor
- 1,5 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 białej cebuli
- 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
- odrobina soli do smaku

Cebulę drobno posiekać, paprykę oczyścić z nasion i pokroić w paseczki, sparzonego pomidora obrać ze skórki i pokroić.
Na patelni rozgrzać oliwę, dodać posiekaną cebulę. Gdy zrobi się szklista zdjąć z ognia, wsypać paprykę w proszku, wymieszać. 
Dodać paseczki papryki, smażyć 2-3 minuty - dodać pomidory, dusić do miękkości (ok. 5 minut) na średnim ogniu.


Wlać jajka (mogą być rozbełtane, ale ja nigdy takich nie robię - nie lubię) i smażyć na wolnym ogniu mieszając, posolić.
Podawać na ciepło z grzanką razową.

Ja zjadam 1/3 porcji, czyli przypadające mi 1 jajko. Mąż (który nie ma nadmiaru cukru w sobie) zjada resztę...

źródło przepisu: W.Rusin "Co jeść przy cukrzycy", Bielsko-Biała 2013 


Z książką w kuchni zaproszenieWarzywa psiankowate 2013Nakarm Cukrzyka latem


środa, 7 sierpnia 2013

Pomidorowy przekładaniec z ricottą i anchois



Składniki:
- 2 duże pomidory
- kilka łyżek sera ricotta 
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 łyżka soku z cytryny
- filety anchois
- świeży koperek (posiekany)
- pieprz

W miseczce wymieszać ser z oliwą, sokiem z cytryny i posiekanym koperkiem.
Odsączyć filety.
Umyte i osuszone pomidory pokroić na 3 części - dwa grube plastry i czapeczkę.
Dolny plaster pomidora obłożyć filetami, doprawić pieprzem do smaku.
Położyć na nim drugi plaster i posmarować masą serową.
Przykryć czapeczką i trochę schłodzić w lodówce.

Robiłam te pomidory pierwszy raz, zgodnie z przepisem, więc pozostawiłam ze skórką (chociaż z góry wiedziałam, że dla mnie jest zbędna). W przyszłości będę je obierać ze skórki (po sparzeniu wrzącą wodą).
Od czasu problemów z trzustką nie jem pomidorów ze skórką, a w przypadku tak dużych i twardych pomidorów nie ma problemu z odpowiednim pokrojeniem. Inna sprawa z pomidorami, które przeznaczamy do faszerowania - te muszą pozostać ze skórką.

Źródło: P.Chavanne "Dieta w walce z cukrzycą"

Nakarm Cukrzyka latemZ książką w kuchni zaproszenie



poniedziałek, 29 lipca 2013

Koktajl z czarnych porzeczek

Nie wiem na ile maślanka mieści się na liście "dopuszczonych w cukrzycy", już się gubię w tej samotnej walce z zaleceniami. Ponieważ jednak stosuję amatorskie próby diety, bez opieki fachowców, zjadam i piję różności może nie do końca dozwolone. Nie postawiłam sobie za cel katowanie się jakąś bezwzględną dietą, która niechybnie doprowadziłaby mnie do rozstroju nerwowego. Na razie próbuję zrzucić nadmiar kilogramów i nadmiar pomiarów.

Ze wszystkich kolorów porzeczek nie lubię czarnych w surowej postaci. Nie odpowiada mi zapach, ani zbyt twarda skórka. Natomiast troszkę przetworzone smakują mi.
Czarna porzeczka jest najbardziej wartościowa, więc staram się jakoś ją przyswajać - tym bardziej, że dojrzewa na krzaczkach w ogrodzie i żal ją tam pozostawić na zmarnowanie.

Koktajl porzeczkowy



Składniki:
- maślanka, mocno schłodzona
- czarne porzeczki
- cukier trzcinowy do dosłodzenia


Umyte, obrane i osuszone porzeczki zmiksować dokładnie z maślanką i dodatkiem cukru.
Przetrzeć przez gęste sito - można jeszcze trochę schłodzić.

Dla ochłodyNakarm Cukrzyka latem
 

czwartek, 25 lipca 2013

Woda smakowa

Dla ochłody najlepsza jest po prostu woda. Polecana mineralna, ale czasami mamy ochotę na inny smak niż lista minerałów w płynie. Zamiast kupować wody smakowe, bardzo łatwo możemy je sami przygotować.

Przepis jest najprostszy z najprostszych - do przegotowanej i ostudzonej wody wkładam pokrojone soczyste owoce, z ewentualnym dodatkiem świeżych ziół. Później koniecznie do lodówki na porządne schłodzenie...

Na przykład taki zestaw:
Woda brzoskwiniowo-cytrynowa z miętową nutką



Składniki:
- przegotowana ostudzona woda
- brzoskwinia
- cytryna
- gałązka świeżej mięty



Dla ochłody  Nakarm Cukrzyka latem

piątek, 12 lipca 2013

Jajka zapiekane ze szpinakiem

Jajka są przez nas najbardziej ulubione i zawsze zjadaliśmy ich bardzo dużo, pomimo mądrych badań naukowych. Na szczęście teraz badania nam mówią, że możemy sobie pozwalać ile chcemy.
Oprócz ulubionych form jajecznych, czyli jajecznicy i jajek na miękko, wypróbowuję kolejne nowe przepisy.

To propozycja Panny Malwinny - przepis
Dokonałam zmian pod kątem przydatności dla cukrzyków - rodzaj sera i mniej procentowa śmietana.

Jajka zapiekane ze szpinakiem


Składniki:
- jajka
- liście szpinaku
- posiekany ząbek czosnku
- trochę pokruszonego sera typu Feta, light
- śmietana 12%  (po łyżeczce na jajko)
- sól do smaku
- trochę oliwy

Szpinak posiekać (wcześnie oberwać ogonki z większych liści)



i smażyć na rozgrzanej oliwie  razem z czosnkiem przez 2-3 minuty, aż liście zwiędną. 
Przełożyć do miseczki, wymieszać z pokruszonym serem, rozłożyć do żaroodpornych naczyń.


Do każdego wbić 1 lub 2 jajka, posolić, wlać  śmietanę.



Piec  około 12 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu) lub do momentu ścięcia białka. 

Podawać  z pieczywem.

Moja uwaga po realizacji:
następnym razem chyba wymieszam śmietanę ze szpinakiem przed włożeniem do kokilek, bo śmietana zalewająca jajka w trakcie pieczenia nie pozwalała na sprawdzenie, czy są już gotowe. 

 Nakarm Cukrzyka latem

wtorek, 9 lipca 2013

Roztrzepaniec


Szukając w książkach kucharskich przepisów na orzeźwiające napoje, znalazłam ten, który przypomniał mi epokę barów mlecznych. Co prawda mało się w takich barach żywiłam, mając najlepsze jedzenie w domu, ale czasami trafiła się wizyta w takiej jednostce zbiorowego żywienia - tak to się nazywało.
Nie piłam w barze mlecznym napojów mlecznych, bo nie lubiłam mleka i wtedy z własnej woli nie posunęłabym się do kupienia czegoś mlecznego. Pamiętam stojące w ladzie chłodniczej rzędy szklanych butelek z kefirem, a obok nich roztrzepane zsiadłe mleko w charakterystycznych "firmowych" kubkach bez ucha.
Skoro nie piłam, to nie mogę stwierdzić, czy było to samo mleko, czy z dodatkami. Zrobiłam przesłuchanie mojemu M., który był bardziej barowy w czasach studenckich, ale on też nie pamiętał.


Tym bardziej więc wypróbowałam połączenie znalezione w starej (nadszarpniętej zębem czasu) książce "Kuchnia polska". Pożyczyłam ten egzemplarz od mojej przyjaciółki (przy okazji akcji Gotowania po polsku, chyba w 2009 roku) i jeszcze nie zdążyłam go oddać. Książka nie ma strony tytułowej, ani wstępu, ale datuję jej pochodzenie na początek lat 60-tych.
To była jedna z tych pozycji książkowych nie do zdobycia w normalnej sprzedaży.

A przepis jest króciutki (bo i cóż więcej można tu opisać). Oczywiście wtedy mleko stawiało się na zsiadłe we własnej kuchni i najczęściej powstawało z mleka, które już nie dało się zagotować. Odlewało się z butelki trochę mleka do garnuszka, zagotowanie i już było wiadomo - jak się zwarzyło, to tylko na zsiadłe.

"Kwaśne, jednodniowe i silnie ochłodzone mleko, roztrzepać, dodać drobno siekany szczypiorek, wymieszać, podawać zimne jako napój lub do posiłków. Przyrządzać jednorazowo w niewielkiej ilości, gdyż nie można go przechowywać zbyt długo".




Nakarm Cukrzyka latemZ książką w kuchni zaproszenieDla ochłody